Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! W swoim pytaniu chciałbym wrócić do wywiadu udzielonego przez panią minister Ewę Kopacz ˝Gazecie Wyborczej˝, w którym wspominała wieczór po tragedii 10 kwietnia. Powiedziała ona wtedy: Wieczorem po powrocie premiera ze Smoleńska spotkaliśmy się u niego w gabinecie. W ile osób? - zapytała pani redaktor Torańska. Pani minister Kopacz odpowiedziała: Pamiętam, że byli Graś, Arabski, Ostachowicz i ja. Tylko ci, którzy mogli być do czegoś przydatni w perspektywie paru następnych godzin.
Panie premierze, czy ten skład, osoby odpowiedzialne za zarządzanie informacją, to rzeczywiście były, według pana, najważniejsze osoby, które powinny wtedy wieczorem doradzać panu, jak państwo polskie, jak polski rząd powinien się zachować?
Usłyszeliśmy od pana tutaj, z tej mównicy, wiele słów, które miały oddać pana zaangażowanie, profesjonalizm, to, że wręcz ograł pan Rosję. Na pewno z pomocą pana Ostachowicza i pana Grasia ograł pan opinię publiczną. Czy to, że wspólnie z Bronisławem Komorowskim, prezydentem Polski, podaliście na tacy pani Anodinie (Dzwonek) argumenty, kto jest winien tej tragedii, nie spędza panu dzisiaj snu z powiek? Czy wspólnie z panem Bronisławem Komorowskim poradzicie sobie z oceną tego przez historię? Dziękuję uprzejmie. (Oklaski)