WAŻNE: Joachim Brudziński w Sejmie o ponownej próbie komercjalizacji PŻM (materiał video)

7.11.2008 | Wypowiedzi

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Przede wszystkim chciałbym przywitać przedstawiciela polskich marynarzy, przewodniczącego komisji zakładowej Solidarności Polskiej Żeglugi Morskiej pana Pawła Kowalskiego. (Oklaski) Pan przewodniczący jest reprezentantem tych wszystkich polskich marynarzy, którzy zwrócili się z rozpaczliwym apelem do prezydenta Rzeczypospolitej. Kieruję pytanie do przedstawiciela pana prezydenta: Czy prawdą jest, że ci wszyscy marynarze, którzy mają jeszcze dzięki Polskiej Żegludze Morskiej pracę na polskich statkach po eksperymentach liberałów z początku lat 90., kiedy zostały zlikwidowane takie potęgi na światowych rynkach żeglugowych, jak Polskie Linie Oceaniczne, Transocean czy polscy armatorzy rybołówstwa dalekomorskiego... (Poruszenie na sali) Dzisiaj mamy ostatniego narodowego przewoźnika. Tym przewoźnikiem jest Polska Żegluga Morska. (Poruszenie na sali) Rząd pana premiera Donalda Tuska, który w swoim exposé stwierdził, że będzie pełnymi garściami czerpać z dobrodziejstw, jakie daje fakt naszego położenia nad morzem, próbuje, poprzez komercjalizację, powtórzyć ten cud liberałów, z którym mieliśmy do czynienia na początku lat 90. (Poruszenie na sali)

(Poseł Jerzy Feliks Fedorowicz: Szaleństwo jakieś.)

Stawiam pytanie: Czy prawdą jest, panie ministrze, że dzisiaj polscy marynarze, po obraniu kursu przez rząd Donalda Tuska na mieliznę, na górę lodową, dla Polskiej Żeglugi Morskiej jedyną szansę widzą w panu prezydencie i stąd ich apel... (Poruszenie na sali) (Głos z sali: Wam się nie udało.) ...do prezydenta... (Poruszenie na sali) Ale co was tak denerwuje? (Dzwonek) Co was tak denerwuje? (Poruszenie na sali)





Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Premierze!

Jedno pytanie: Co was opętało, jeżeli chodzi o Polskę Żeglugę Morską? (Poruszenie na sali)

(Poseł Stefan Niesiołowski: Co to w ogóle jest? O co ty pytasz?)

Spokojnie, proszę państwa, spokojnie. Pytam pana premiera, a nie pana marszałka.

Panie Premierze! Deklarował pan w swoim exposé, że jako mieszkaniec Trójmiasta uczyni pan wszystko, aby pański rząd kierował się polityką morską, polską racją stanu. Ki diabeł podpowiada wam likwidację ostatniego narodowego armatora? Pan minister był uprzejmy stwierdzić, że komercjalizacja wcale nie oznacza prywatyzacji. Po co więc zarzynać kurę, która znosi złote jajka? Prośba, jedna prośba o wskazanie merytorycznych przesłanek dla komercjalizacji przedsiębiorstwa, które rząd Jarosława Kaczyńskiego wykluczyć z komercjalizacji. Dlaczego? Dlatego że jako przedsiębiorstwo państwowe przetrwało najgorszy okres bessy na międzynarodowych żeglugowych rynkach. To przedsiębiorstwo odnawia flotę. 34 statki są budowane obecnie w Chinach. I panie premierze, Stocznia Szczecińska Nowa, która - być może, co nie daj, panie Boże - niebawem upadnie, w tej chwili realizuje zlecenie dla Polskiej Żeglugi Morskiej. Ma wybudować za ponad 100 mln zł dwa nowoczesne ro-paksy dla Polskiej Żeglugi Morskiej. Pan jest politykiem z Gdańska, pan czuje morze: Dlaczego pan pozwala na to, żeby majstrował po raz kolejny przy ustawie, która niczego dobrego nie wniesie (Dzwonek), a może zepsuć bardzo wiele? I już kończąc, panie marszałku, olbrzymia prośba i pytanie do pana premiera Pawlaka. Panie premierze, pan osobiście obiecał i mówił polskim marynarzom w poprzedniej kadencji, kiedy rząd pana Marka Belki próbował komercjalizować PŻM, że nie ma zgody PSL na komercjalizację. Mam nadzieję, że przekona pan swojego partnera, że to jest zły pomysł, że ten pomysł nie przyniesie niczego dobrego polskiej gospodarce, a już na pewno Platformie Obywatelskiej. Dziękuję uprzejmie. (Długotrwałe oklaski)