fot. Agencja Gazeta

Kilka słów o mnie...

Pochodzę z Sądecczyzny. Tam pozostawiłem swój dom rodzinny, rodziców, braci oraz swych sprawdzonych od zawsze szkolnych przyjaciół. Urodziłem się w 1968 roku, wychowany zostałem w górach Beskidu Sądeckiego w kulcie partyzantki AK-owskiej oraz kurierów tatrzańskich. Ukończyłem Szkołę Sportów Letnich im. Bohaterów Sądecczyzny w Nowym Sączu. Miałem to szczęście, że mogłem jako bardzo młody człowiek spotkać swoich patronów, słynnych kurierów sądeckich i tatrzańskich, którzy przy okazji uroczystości szkolnych odwiedzali i opowiadali o swoich wojennych losach. Te kontakty wywarły olbrzymi wpływ na moje życie i na moją późniejszą działalność, w tym również działalność polityczną.

Po ukończeniu szkoły podstawowej zrozumiałem, że swoje życie chciałbym związać z morzem. Przyjechałem na Pomorze Zachodnie i ukończyłem Szkołę Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu. Zdobyłem zawód Technika Nawigatora. Od tego momentu nazywają mnie Sądeckim Góralem sercem i duszą oddanym Bałtykowi.

W Szczecinie ukończyłem politologię na Uniwersytecie Szczecińskim oraz podyplomowe studia pedagogiczne. Podczas wakacji w roku akademickim zarabiałem na swoje studia i utrzymanie w Szczecinie, pływając na statkach handlowych i rybackich, zarówno polskich jak i zagranicznych armatorów. W trakcie studiów działałem w duszpasterstwie akademickim Ojców Jezuitów. Jednocześnie współpracowałem z Polskim Radiem Szczecin, gdzie przygotowywałem materiały reporterskie poświęcone problematyce gospodarki morskiej. Po ukończeniu studiów założyłem Morskie Centrum Informacji Zawodowej zajmujące się podnoszeniem kwalifikacji językowych polskich marynarzy i rybaków. Pełniłem funkcję rzecznika prasowego Urzędu Morskiego w Szczecinie. Byłem także wykładowcą w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu oraz Policealnym Studium Administracji. Pod opieką naukową mojego promotora Prof. zw. dr hab. Wiesława Burgera rozpocząłem pracę nad rozprawą doktorską nt. gospodarki i żeglugi morskiej na Pomorzu Zachodnim. Pomimo zaawansowanych prac (otwarcie przewodu doktorskiego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) w związku z licznymi obowiązkami poselskimi prace te musiałem niestety zawiesić.

Jestem szczecinianinem z wyboru. To właśnie w Szczecinie poznałem swoją żonę Arlettę, tutaj założyłem rodzinę. W tym pięknym polskim mieście urodziły się dwie nasze córeczki – Kalinka i Jagienka.

Ja w polityce...

Do polityki trafiłem w 1991 roku, kiedy byłem studentem politologii Uniwersytetu Szczecińskiego i jako zdeklarowany zwolennik prawicy włączyłem się w kampanię wyborczą Porozumienia Centrum. W tym samym roku zostałem członkiem tej partii i do dnia dzisiejszego jestem wierny temu środowisku. Przez te wszystkie lata byłem przekonany, że ocena państwa i jego struktur, a szczególnie ocena patologii toczących nasz kraj, dokonywana przez prof. Lecha Kaczyńskiego jest oceną słuszną, dlatego też, gdy powstawało Prawo i Sprawiedliwość włączyłem się z pełnym przekonaniem w budową tej partii.

W sierpniu 2002 roku zostałem wybrany Prezesem Zarządu Regionalnego PiS. Od tego czasu z całą determinacją, wspólnie z całym zespołem moich przyjaciół staramy się budować Prawo i Sprawiedliwość w województwie zachodniopomorskim.

W 2005r. Prezes Jarosław Kaczyński zaproponował mi, abym był liderem listy PiS w naszym okręgu wyborczym do Sejmu RP. Zdecydowałem się na start. Zagłosowało na mnie prawie 15 tysięcy mieszkańców mojego regionu.

Niedługo po objęciu mandatu Posła Rzeczypospolitej Polskiej Prezes Jarosław Kaczyński poprosił, abym został Dyrektorem Biura Organizacyjnego PiS w Warszawie. To była bardzo trudna decyzja. Wahałem się przez dłuższy czas. Wiedziałem że, to oznacza, że rzadziej niż inni parlamentarzyści będę w swoim mieście, w swoim regionie, przy naszych lokalnych problemach. Przyjąłem jednak propozycję. Wiedziałem, że to oznacza, że władze partii doceniły nie tylko mnie, ale cały zespół, którym przez ostatnie lata kierowałem, zespół, który sprawdził się wielokrotnie.

Po kilku miesiącach pełnienia tego stanowiska w statucie partii wprowadzona została funkcja Sekretarza Generalnego PiS. Rada Polityczna na wniosek Prezesa Jarosława Kaczyńskiego zdecydowała, że to ja ją obejmę. Rada powierzyła mi także funkcję Przewodniczącego Zarządu Głównego PiS. Te zmiany nastąpiły jednocześnie z decyzją kierownictwa partii o zmianie na stanowisku premiera. Powołanie mnie na te funkcje miało za zadanie odciążyć Prezesa PiS od bieżącego kierowania naszą partią. Wkrótce potem Jarosław Kaczyński został Premierem Rzeczypospolitej Polskiej.

Od 10 października 2009 roku pełnię funkcję Przewodniczącego Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości.

Będąc aktywnym politykiem trzeba być przygotowanym na krytykę i ataki. Ale, o ile spór i merytoryczny dyskurs jest istotą demokracji, o tyle personalne ciosy poniżej pasa nie mają raczej nic wspólnego ze standardami obowiązującymi w dojrzałych demokracjach. Będąc wielokrotnie atakowanym przez przeciwników politycznych, ale również, co szczególnie przykre - przez niektóre media - nie za swoją działalność polityczną, ale za sprawy zupełnie poza merytoryczne, mogłem wiele razy doświadczyć wsparcia ze strony moich przyjaciół. Moje koleżanki i koledzy spoza świata polityki (wielu z nich nie podzielając również moich poglądów politycznych) wyrażało Swój sprzeciw i oburzenie poziomem i jakością krytyki pod moim adresem. Przykładem niezwykle miłym takiego wsparcia jest list, który otrzymałem od moich przyjaciół, po jednym z wyjątkowo „obiektywnych inaczej” ;-) artykułów. Zarówno za ten list, jak i wszelkie inne dowody wsparcia i życzliwości, chciałbym wszystkim moim przyjaciołom z całego serca podziękować.







Poniżej list przyjaciół Joachima Brudzińskiego.


Nowy Sącz, Świnoujście, Szczecin, 14.05.2014r.


Trudno powiedzieć czym kieruje się autor, który do założonej tezy dopasowuje wybrane przez siebie fakty i wypowiedzi. Nie razi to zapewne gdy opisując czyjąś sylwetkę przedstawia obraz w formie plotkowania na jarmarku lub obgadywania przy biesiadnym stoliku. Zdecydowanie jednak oburza gdy przybiera kształt rzetelnego tekstu pisanego przez poważnego dziennikarza w opiniotwórczym tygodniku.

Kogo opisał redaktor Michał Krzymowski w artykule „Fanatyk”? Ambitnego, wpływowego polityka z otoczenia prezesa partii Prawo i Sprawiedliwość? - Być może. Na pewno jednak nie jest nim przywołany w podtytule Joachim Brudziński… i potwierdzi to każdy, kto owego „ wyłysiałego czterdziestosześciolatka” zna prywatnie choć dłużej niż kilka dni.

Oczywiście ocenę poglądów, wypowiedzi i politycznych działań Joachima Brudzińskiego można pozostawić komentatorom, partyjnym działaczom, redaktorom, zawodowym przeciwnikom oraz wyborcom. Trudno jednak zgodzić się, by cechy charakteru, osobiste przywary czy życiowe zachowania opisywały osoby nie mające o nich zbyt wiele do powiedzenia. Gdy z relacji bliżej nieznanych „ byłych działaczy młodzieżówki”, „osób z ówczesnego kierownictwa partii” czy „związanych z PiS-em” rozmówców wyłania się postać człowieka z marginesu, lubiącego mocno popić i ostro zakląć, któremu obecna pozycja dodaje motywacji do poprawy wyglądu, uzupełnienia wiedzy i nabrania intelektualnej ogłady wypada ten wizerunek poprzeć także opinią osób prywatnie znających bohatera.

Dziwi więc fakt, że uczestnik corocznych, diecezjalnych pielgrzymek, zapalony podróżnik uprawiający aktywnie wiele sportowych dyscyplin, miłośnik górskich wycieczek, kajakowych spływów, towarzyskich spotkań w gronie przyjaciół (zarówno w czasach szkoły podstawowej i liceum w Nowym Sączu, jak i później podczas nauki w Zespole Szkół Morskich w Świnoujściu, w końcu podczas studiów w Instytucie Filozofii i Politologii Uniwersytetu Szczecińskiego) i płomiennych dyskusji (w tym również w Duszpasterstwie Akademickim Ojców Jezuitów w Szczecinie), których horyzont na pewno nie ogranicza polityczna retoryka był równocześnie „osiedlowym zadymiarzem” o „gangsterskim usposobieniu”. Zawsze pogodny, uczynny, wyróżniający się inteligencją i oczytaniem. Sympatyczny, dowcipny, lubiany wśród wszystkich znajomych i nawet gdy żywiołowy czy niepokorny, to odwołujący się do moralnych autorytetów lub patriotycznych wartości. Może i wersja wiernego żołnierza jakiejś tam sprawy, ale dla wielu po prostu porządnego faceta, któremu od dziecka towarzyszyła wewnętrzna kindersztuba i twardy kręgosłup. Czy tak wygląda człowiek o mentalności podwórkowego chuligana i charakterze fanatycznego kibola? Każda znająca Joachima prywatnie osoba przedstawić może opis diametralnie inny od analizy redaktora Newsweeka. I zrobi to nie z potrzeby wzmocnienia Jego wizerunkowej poprawności, lecz ze zwykłej sympatii. Niestety teza artykułu oraz jego tytuł okażą się wtedy tylko osobistą złośliwością autora.

O sile i poziomie człowieka może i świadczą jego wrogowie, ale dalece bardziej - jego przyjaciele i znajomi.

Wojciech Górszczyk – wieloletni przyjaciel (od pierwszej klasy szkoły podstawowej), autor przezwiska „Jojo”, były regionalny korespondent TVP Kraków, autor tekstów w sądeckim dodatku Gazety Wyborczej, właściciel Kina „ Kolejarz” w Nowym Sączu,

Dariusz Leśniak – przyjaciel z liceum, absolwent filologii polskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie, nauczyciel języka polskiego w szkole podstawowej w Niskowej,

Paweł Zapart - przyjaciel z osiedla, emerytowany funkcjonariusz Karpackiego Oddziału Straży Granicznej, absolwent Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach,

Radosław Pietrzkiewicz – trener i założyciel klubu sportowego „Superfighter” Nowy Sącz, wychowawca pierwszej polskiej medalistki Mistrzostw Świata w boksie, oraz złotej medalistki Mistrzostw Europy w boksie,

Sławomir Wrona – redaktor nowosądeckiego oddziału Radia Kraków, były kierownik regionalnego oddziału Gazety Krakowskiej,

Bogusław Kotarba – wieloletni pracownik Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu, właściciel kina „Pieniny” w Szczawnicy,

Przemysław Lewandowski - przedsiębiorca, przyjaciel z klasy z Technikum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu, świadek ślubny Arletty i Joachima Brudzińskich,

Mariusz Jachimowicz – ekonomista, PŻM, kolega ze studiów na Uniwersytecie Szczecińskim, współlokator z akademika US,

Dariusz Śpiewak –przedsiębiorca, przyjaciel od czasów szkoły średniej, założyciel klubów studenckich w Szczecinie, animator życia studenckiego, absolwent ekonomii na Uniwersytecie Szczecińskim,

Jarosław Czarnecki – prawnik, przyjaciel z klasy z Technikum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu, absolwent wydziału Prawa i Administracji US,

kpt. ż.w. Paweł Piech – przyjaciel z klasy z Technikum w Świnoujściu, absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, Joachim jest ojcem chrzestnym jego najmłodszej córki Julki,

Piotr Czubko – przyjaciel z czasów studenckich, były zawodnik Pogoni Szczecin, były trener piłkarskich grup młodzieżowych, wieloletni animator kultury studenckiej i sportu,

Gheorghe Marian Cristescu - menager, absolwent wydziału Nauk Politycznych na Uniwersytecie Szczecińskim, kolega Joachima ze studiów i wieloletni przyjaciel rodziny,

Jagoda Pietruszkówna – aktorka, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, przyjaciółka Joachima od czasów szkoły średniej,

Izabela Lewandowaska – ekonomistka, absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego, przyjaciółka Joachima od czasów szkoły średniej,

Agnieszka Arlukiewicz – politolog, absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego, przyjaciółka Joachima ze studiów,

Monika Piech – polonistka, absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego, przyjaciółka Joachima ze studiów,

Anna Wąsowicz – polonistka, absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego, przyjaciółka Joachima ze studiów,

O. Zdzisław Wojciechowski SJ – duszpasterz akademicki w Kościele Ojców Jezuitów w Szczecinie w latach 1993-1996,

Kpt. ŻW Waldemar Siniecki – absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, przyjaciel Joachima z klasy w Zespole Szkół Rybołówstwa Morskiego,

Kpt. ŻW Sylwester Wąsowicz – absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, przyjaciel Joachima z klasy w Zespole Szkół Rybołówstwa Morskiego.