Joachim Brudziński wyklucza możliwość koalicji PIS-SLD i przypomina, że ostatni taki egzotyczny sojusz z Samoobroną wyszedł jego partii bokiem. Poseł wypowiedział też parę nieprzyjemnych słów pod adresem ubiegającego się o prezydencką nominację Radosława Sikorskiego. Ministra spraw zagranicznych nazwał "kabotynem" i dodał, że za nim nie przepada.
- Szkoda, że Paweł napisał to na Twitterze, a nie powiedział na kongresie. Jeśli leży mu na sercu dobro PiS , to mógł prosto w oczy przedstawić swoje zdanie delegatom - mówi Brudziński.
Kary jednak Poncyljusz nie musi się spodziewać. - Jesteśmy partią otwartą – uspokaja partyjnego kolegę Brudziński. Ale wbija mu szpilę. - Dziwię się tym wszystkim odważnym kolegom, którzy by trafić na czołówki serwisów informacyjnych krytykują kolegów z partii.
Po kongresie, Poncyljusz na swoim blogu napisał (po czym wpis skasował): "Dalszych sukcesów, ale nie tej partii, bo kongres potwierdził schyłek. Dalej tylko seanse mocy i akademie ku czci. Szkoda PiS". Zapytany o swój odważny komentarz, doprecyzował: - Mnie szkoda PiS-u. Nie chciałbym, żeby PiS stał się taką partią marginalną a la SLD i PSL - powiedział w rozmowie w RMF FM.
Koalicja z SLD, kiepski pomysł
Według Brudzińskiego koalicja SLD i PiS, o której przebąkują niektórzy politycy tej drugiej partii, nie jest realna. - Ja jestem sierotą po PO-PiSie. Ze Szczecina znam się natomiast dobrze z Grzegorzem Napieralskim. I właśnie dlatego, że znamy się i lubimy, mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie takiej koalicji. Te dzielące nas rowy dotyczące wizji Polski, świata historii i przyszłości są zbyt głębokie – przekonuje.
Brudziński dodał też, że „sojusz z Sojuszem” musiałby wywołać ogromne perturbacje w samym PiS. - Dlatego nie chce takiej koalicji. Czas, kiedy mieliśmy egzotycznych koalicjantów, nie był czasem dobrym dla PiS – przypomniał.
Nie przepada za kabotynem
Poseł Pis przekonuje, że lepsze czasy dla jego partii nadejdą niebawem. – PiS poradzi sobie z Sikorskim i PO. W sposób demokratyczny – przy pomocy kartki do głosowania . Cudem będzie, jeśli w następnych wyborach PO zostanie chociaż 20 proc. poparcia – ocenił.
Przyznał też, że „nie przepada” za ubiegającym się o nominację prezydencką ministrem spraw zagranicznych. - Kiedyś gdy jako młody chłopak hasał po Afganistanie imponował mi, ale nie wiedziałem że to taki kabotyn – wypalił.