Rozmowa Agnieszki Kubliki z Joachimem Brudzińskim

6.03.2010 | Gazeta Wyborcza

Tylko ktoś dotknięty matołectwem może sądzić, że w mediach nie ma koalicji PiS i SLD - mówi Dorn. A Pan co mówi? - Jestem matołkiem - odpowiada jeden z liderów PiS, Joachim Brudziński

Agnieszka Kublik: Czy po oświadczeniu Ludwika Dorna, że "tylko ktoś dotknięty matołectwem może sądzić, że w mediach nie ma koalicji PiS-SLD", jest Pan gotów przyznać, że jednak istnieje koalicja medialna PiS-SLD?

Joachim Brudziński, przewodniczący komitetu wykonawczego PiS: Nie, jestem matołkiem, bo takiej koalicji nie ma.

To lepiej być matołem niż potwierdzić oczywisty fakt?

- Tak, moją ulubioną lekturą z dzieciństwa jest "Koziołek Matołek". Ale wracając do Dorna, już raz miałem wątpliwą przyjemność dostać uprzejmości od Dorna, który nazwał mnie "pudłem rezonansowym" i "eunuchem na dworze Jarosława Kaczyńskiego". Ja mu się zrewanżowałem cytując Makuszyńskiego z "Awantur arabskich" i nazwałem go "zgorzkniałym i wyleniałym wezyrem". Mam nadzieję, że nie ma o to żalu, ja nie mam do niego.

Według Dorna ta koalicja jest z punktu widzenia PiS racjonalna, bo "dla Jarosława Kaczyńskiego najważniejsze jest, by media publiczne nie szkodziły kampanii wyborczej jego brata". Dorn ma rację, teraz jest to dla PiS najważniejsze.

- Nam najbardziej zależy na tym, żeby nie szkodziła nam "Gazeta Wyborcza", TVN, Polsat, "Rzeczpospolita", czyli najbardziej opiniotwórcze media.

A "Wiadomości" TVP?

- "Wiadomości" oczywiście też powinny być obiektywne, czyli nie powinny nam szkodzić.

No właśnie, i po to, by tępić niesłuszną - waszym zdaniem - krytykę prezydenta, tylu ludzi związanych z PiS umieściliście w telewizji publicznej.

- Jakich ludzi?

Bardzo proszę, zacznę od samej góry, np. prezes Romuald Orzeł, członek zarządu Przemysław Tejkowski ...

- Pierwszego widziałem raz, drugiego dwa razy. Obaj to fachowcy. PiS jest partią ponad 20-tysięczną, drugą pod względem wielkości, było partią rządzącą i przyciąga wielu fantastycznych młodych ludzi o otwartych głowach i znakomicie odnajdujących się w biznesie.

Takich jak Pan, przepraszam, matołków, w PiS musi być wielu, bo nie spotkałam jeszcze nikogo kto potwierdziłby istnienie tej medialnej koalicji.

- Nie wiem, co o słowach Dorna sądzą inni.

A np. prezes Kaczyński? On istnieniu tej koalicji zaprzecza. To jak, jest matołkiem?

- Ja mogę tylko powtórzyć: ja jestem matołkiem. O innych nie będę się wypowiadać.

Czyli logicznie rozumując, jeśli Pan jest matołkiem, bo zaprzecza Pan istnieniu tej koalicji, to również prezes PiS, zaprzeczający jej istnieniu musi być matołkiem.

- Ja jestem matołkiem!

A Jarosław Kaczyński?

- Jest liderem partii, która zmierza do zwycięstwa!

Rozumiem, że trudno Panu powiedzieć, że albo pański prezes jest matołkiem albo potwierdzić, że dogadał się z SLD w sprawie mediów publicznych.

- Ja jestem matołkiem! Meee! (śmiech)